Nie chodzi tylko o zdjęcia.

Przez lata pracy z kobietami zrozumiałem, że aparat bardzo rzadko jest największym problemem.

Dużo częściej są nim:
brak pewności siebie,
ciągłe ocenianie siebie,
i poczucie, że „to nie dla mnie”.

Właśnie dlatego moje sesje nigdy nie zaczynają się od pozowania.

Zaczynają się od rozmowy.
Zaufania.
Atmosfery.
I momentu, w którym kobieta przestaje myśleć o tym, jak wypada, a zaczyna po prostu być sobą.

Dlaczego pracuję właśnie w taki sposób?

Na początku wydawało mi się, że w fotografii najważniejsze są światło, sprzęt i technika.

Dzisiaj wiem, że to dopiero początek.

Bo nawet najpiękniejsze zdjęcie nie ma znaczenia, jeśli kobieta patrząc na nie dalej nie potrafi zobaczyć siebie naprawdę.

Przez lata pracy zauważyłem coś bardzo powtarzalnego.
Większość kobiet, które trafiają przede mnie, na początku mówi dokładnie to samo:

„Nie umiem pozować.”
„Nie jestem fotogeniczna.”
„Muszę najpierw schudnąć.”
„To chyba nie dla mnie.”

A później bardzo często okazuje się, że problem nigdy nie był w wyglądzie.

Tylko w sposobie, w jaki patrzyły na siebie przez lata.

Dlatego podczas sesji nie skupiam się wyłącznie na zdjęciach.
Dużo ważniejsze jest dla mnie stworzenie atmosfery, w której kobieta przestaje myśleć o tym, jak wypada, a zaczyna po prostu być sobą.

Bez presji.
Bez oceniania.
Bez udawania.

I właśnie wtedy dzieją się rzeczy, których nie da się zaplanować samą techniką.

Jak wygląda praca ze mną?

Każda sesja zaczyna się dużo wcześniej niż w dniu zdjęć.

Zanim wezmę aparat do ręki, chcę najpierw zrozumieć kobietę, którą mam fotografować.
Jej charakter.
Energię.
Etap życia, w którym aktualnie jest.
To, co chce pokazać… albo to, co dopiero próbuje w sobie odkryć.

Dlatego bardzo często przed sesją rozmawiamy o rzeczach, które pozornie nie mają nic wspólnego z fotografią.

O emocjach.
Pewności siebie.
Kobiecości.
Relacjach.
Zmianach.

Dopiero później zaczynamy tworzyć samą koncepcję sesji:
stylizacje, klimat, miejsce, światło i sposób, w jaki chcemy opowiedzieć tę historię.

I właśnie dlatego moje sesje nie są „gotowym schematem”.

Każda kobieta wnosi do nich coś zupełnie innego.

Podczas samych zdjęć nie musisz wiedzieć, jak pozować.
To moja rola, żeby Cię poprowadzić i stworzyć atmosferę, w której przestaniesz myśleć o aparacie.

Większość kobiet po kilku minutach po prostu zaczyna czuć się swobodnie.
A wtedy dzieje się cała reszta.

Co kobiety mówią po swoich sesjach?

Najczęściej słyszę jedno zdanie:

„Nie spodziewałam się, że mogę zobaczyć siebie w taki sposób.”

I to właśnie jest dla mnie najważniejsze.

Bo dobra sesja nie kończy się w momencie oddania zdjęć.
Bardzo często zostaje z kobietą dużo dłużej.

Jeśli czujesz, że to może być coś więcej niż tylko zdjęcia…

to prawdopodobnie jesteś w dobrym miejscu.

Nie musisz wiedzieć, jak pozować.
Nie musisz być „idealna”.
Nie musisz mieć gotowej wizji.

Od tego jestem ja.

Najważniejsze jest tylko to, żebyś czuła, że chcesz zrobić coś dla siebie.
Resztę stworzymy razem.

Każda sesja rozpoczyna się od niezobowiązującej rozmowy, podczas której poznajemy się i sprawdzamy, czy nadajemy na tych samych falach.