To nie brak pewności siebie Cię powstrzymuje. To strach przed oceną.

Często słyszę od kobiet, że brakuje im pewności siebie.

Że jeszcze nie teraz.
Że to nie jest ten moment.
Że „jak schudnę”, „jak się poukłada”, „jak będę bardziej…”.

Te zdania brzmią znajomo.
Są bezpieczne.
Łatwo je wypowiedzieć na głos.

Ale bardzo często nie są prawdą.

Bo to nie brak pewności siebie trzyma Cię w miejscu.
To strach.

Strach przed tym, jak zostaniesz zobaczona.

Bo co jeśli ktoś spojrzy zbyt długo.
Co jeśli zobaczysz siebie i nie spodoba Ci się to, co zobaczysz.
Co jeśli inni zobaczą coś, co przez lata próbowałaś ukryć.

To nie są myśli, które pojawiają się nagle.
One narastają powoli.
Latami.

W spojrzeniach.
W komentarzach.
W porównaniach.

W tym, że bardzo długo uczyłaś się patrzeć na siebie cudzymi oczami.

Kiedy mówisz:
„Nie mam pewności siebie” – bardzo często masz na myśli coś innego.

Masz na myśli:

„Boję się, że zostanę oceniona.”

Że ktoś zobaczy za dużo. Albo nie zobaczy tego, co chciałabyś, żeby zobaczył.

I to nie jest słabość. To jest doświadczenie.

Większość kobiet, z którymi rozmawiam, nie przychodzi „gotowa”.

Przychodzą z wątpliwościami.
Z napięciem w ciele.
Z pytaniem w głowie, którego często nawet nie potrafią nazwać.

Ale prawie żadna z nich nie ma problemu z brakiem wartości.

Problemem jest to, że przez długi czas uczyły się, że bycie widzianą wiąże się z ryzykiem.

Ryzykiem, że ktoś powie za dużo.
Albo za mało.
Albo coś, co zostanie w środku na dłużej, niż powinno.

Dlatego tak łatwo odkładasz siebie na później.

Dlatego tak często poprawiasz, zanim pozwolisz sobie być.

Ciało.
Minę.
Moment.

A może nie chodzi o to, żeby jeszcze coś poprawić.

Może chodzi o to, żeby na chwilę przestać.

Nie udowadniać.
Nie zasługiwać.
Nie tłumaczyć się.

Tylko być.

Pewność siebie nie zawsze pojawia się przed byciem zobaczoną.

Czasem przychodzi dopiero potem.

Po chwili, w której nic nie musiałaś robić inaczej.
Po momencie, w którym zobaczyłaś, że świat się nie zawalił.
Że można być wystarczającą bez dodatkowych warunków.

Jeśli więc czujesz opór. Jeśli coś w Tobie mówi „jeszcze nie”.

To nie znaczy, że nie możesz.

To znaczy, że to jest ważne.

I że być może to nie brak pewności siebie stoi na drodze, tylko strach przed oceną, który domaga się spokoju, nie presji.

Jeśli coś w Tobie poruszył ten tekst – to zupełnie wystarczy.

Nie trzeba z tym nic robić.

Czasem wystarczy zauważyć.

I pozwolić sobie zostać tu na chwilę dłużej.

Mateusz.

0 komentarzy

Wyślij komentarz